Zakopane Ferrari i oszustwo ubezpieczeniowe

Getting your Trinity Audio player ready…

Ocena: 8 na 10.

Historia odnalezienia zakopanego Ferrari Dino 246 GTS należy do najbardziej niezwykłych epizodów w dziejach motoryzacji, ale jednocześnie przez lata narosło wokół niej wiele uproszczeń i przekłamań. Fakty są jednak dobrze udokumentowane i pozwalają odtworzyć zarówno losy samochodu, jak i okoliczności jego zaginięcia oraz późniejszego odnalezienia.

Bohaterem tej historii było zielone Ferrari Dino 246 GTS z 1974 roku. Warto przypomnieć, że choć samochód nosił nazwę Dino, był produktem Ferrari. Marka Dino została stworzona dla modeli wyposażonych w silniki V6 i miała upamiętniać Alfredo „Dino” Ferrariego, syna Enza Ferrariego. Model 246 GTS był jedną z najbardziej cenionych konstrukcji Ferrari lat 70. Samochód posiadał centralnie umieszczony silnik V6 o pojemności 2,4 litra, napęd na tylne koła oraz charakterystyczne nadwozie zaprojektowane przez Pininfarinę. Łącznie wyprodukowano 1274 egzemplarze wersji GTS z demontowanym dachem, która to wersja była stosunkowo rzadką nawet jak na standardy klasycznych Ferrari.

Historia konkretnego egzemplarza rozpoczęła się w październiku 1974 roku w Kalifornii. Samochód został kupiony przez hydraulika Rosendo Cruza z Alhambry jako prezent dla żony. Według późniejszych ustaleń auto przejechało zaledwie około 500 mil, zanim zniknęło. W grudniu 1974 roku Cruz zgłosił policji kradzież Ferrari. Twierdził, że samochód został skradziony podczas kolacji rocznicowej. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie wynoszące 22 500 dolarów, czyli praktycznie równowartość nowego samochodu.

Przez ponad trzy lata sprawa wydawała się zakończona. Niespodziewany zwrot nastąpił w lutym 1978 roku w Los Angeles. Dwóch chłopców bawiących się na podwórku natrafiło podczas kopania na metalowy przedmiot znajdujący się tuż pod powierzchnią ziemi. Powiadomiono policję, a dalsze prace wykazały, że pod ziemią znajduje się całe Ferrari Dino. Samochód był zakopany stosunkowo starannie. Owinięto go folią, plandekami i kocami, a niektóre otwory zabezpieczono przed dostawaniem się wilgoci. Takie działania wskazywały, że osobom ukrywającym pojazd zależało na jego zachowaniu, a nie na zniszczeniu.

Odnalezienie Ferrari wywołało ogromne zainteresowanie mediów w całych Stanach Zjednoczonych. Początkowo pojawiały się najróżniejsze teorie. Podejrzewano związki z przestępczością zorganizowaną, ukrywanie dowodów przestępstwa, a nawet możliwość odnalezienia zwłok wewnątrz samochodu. Żadna z tych hipotez nie znalazła jednak potwierdzenia. Śledztwo stopniowo doprowadziło do bardziej przyziemnego wyjaśnienia.

Z czasem ustalono, że cała historia była związana z oszustwem ubezpieczeniowym. Według ustaleń śledczych właściciel miał zlecić kradzież samochodu, licząc na wypłatę odszkodowania. Złodzieje mieli pozbyć się pojazdu poprzez rozebranie go na części lub zniszczenie. Z nie do końca wyjaśnionych powodów samochód nie został jednak zlikwidowany. Zamiast tego został zakopany na terenie jednej z posesji. Później osoby odpowiedzialne za jego ukrycie nigdy po niego nie wróciły. Przez kilka lat Ferrari spoczywało pod ziemią, aż do przypadkowego odkrycia przez dzieci.

Po odzyskaniu samochodu właścicielem została firma ubezpieczeniowa Farmers Insurance, ponieważ wcześniej wypłaciła odszkodowanie za jego utratę. Samochód wystawiono na sprzedaż. Co ciekawe, ogromne zainteresowanie mediów sprawiło, że wiele osób chciało kupić słynne Ferrari. Podczas publicznej prezentacji pojazdu doszło nawet do kradzieży części elementów wyposażenia przez odwiedzających. Ostatecznie auto trafiło do przedsiębiorcy Brada Howarda, który zlecił jego kompleksową renowację.

Wbrew niektórym późniejszym relacjom samochód nie był idealnie zachowany. Specjaliści stwierdzili ślady korozji i uszkodzeń wynikających zarówno z pobytu pod ziemią, jak i wcześniejszej eksploatacji. Mimo to stan pojazdu okazał się na tyle dobry, że pełna odbudowa była możliwa. Duże znaczenie miał suchy klimat Kalifornii, który ograniczył postęp korozji podczas kilkuletniego pobytu auta pod ziemią.

Po renowacji Ferrari wróciło do normalnej eksploatacji. Brad Howard przez dziesięciolecia regularnie użytkował samochód, prezentował go na wystawach i zlotach pojazdów zabytkowych. Auto otrzymało również charakterystyczną tablicę rejestracyjną „DUG UP”, czyli „wykopane”, nawiązującą do niezwykłej historii odnalezienia. Jeszcze wiele lat po odkryciu samochód pozostawał sprawny i był jednym z najbardziej rozpoznawalnych egzemplarzy Dino na świecie.

Źródło: Youtube

Sama historia jest dziś interesująca nie tylko jako motoryzacyjna ciekawostka. Pokazuje również, jak wyglądały niektóre oszustwa ubezpieczeniowe w latach 70., zanim rozwinęły się nowoczesne systemy śledzenia pojazdów i zaawansowane metody dochodzeniowe. Jednocześnie przypomina o wyjątkowej pozycji modelu Dino 246 GTS w historii Ferrari. Samochód, który miał zniknąć bez śladu, stał się jednym z najbardziej znanych klasycznych Ferrari na świecie właśnie dlatego, że ktoś postanowił zakopać go pod ziemią.

Postaw kawę za:

small coffee icon 5 zł medium coffee icon 10 zł large coffee icon 15 zł

Mamy nadzieję, że artykuł okazał się dla Ciebie wartościowy i znalazłeś/-aś w nim coś przydatnego. Zajrzyj do nas ponownie – regularnie publikujemy nowe treści, które mogą Cię zainteresować. Jeśli chcesz pomóc nam rozwijać ten projekt, podziel się linkiem, wspomnij o nas znajomym albo po prostu wróć – każda forma wsparcia wiele dla nas znaczy.