|
Getting your Trinity Audio player ready…
|
W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się sensacyjne informacje o rzekomym „silniku na wodę”, który miałby zakończyć erę samochodów elektrycznych, akumulatorów litowo-jonowych i tradycyjnych paliw. Jeden z takich wpisów dotyczy Toyoty i sugeruje, że japoński koncern opracował silnik samochodowy napędzany wodą, którego jedyną emisją jest para wodna. Po przeanalizowaniu dostępnych informacji oraz oficjalnych komunikatów Toyoty można stwierdzić, że takie twierdzenia są co najmniej mocno uproszczone, a w wielu przypadkach po prostu nieprawdziwe.
Przede wszystkim Toyota nie zaprezentowała samochodu napędzanego bezpośrednio wodą. Firma od wielu lat rozwija technologie wodorowe, które często bywają błędnie przedstawiane jako „silniki na wodę”. W rzeczywistości wodór jest paliwem, a nie woda. Woda może być wykorzystana do produkcji wodoru w procesie elektrolizy, ale sama nie jest źródłem energii. Aby rozłożyć wodę na wodór i tlen, trzeba wcześniej dostarczyć energię elektryczną.
To bardzo ważne rozróżnienie. Woda jest produktem spalania wodoru lub reakcji zachodzącej w ogniwie paliwowym. Oznacza to, że jeśli samochód emituje z rury wydechowej parę wodną, nie oznacza to automatycznie, że był napędzany wodą. Oznacza jedynie, że wykorzystywał wodór jako nośnik energii.
Toyota rzeczywiście należy do światowych liderów technologii wodorowych. Najbardziej znanym przykładem jest model Mirai, który wykorzystuje ogniwa paliwowe. W takim samochodzie sprężony wodór przechowywany jest w specjalnych zbiornikach. Następnie reaguje z tlenem pobieranym z atmosfery, wytwarzając energię elektryczną napędzającą silnik elektryczny. Produktem ubocznym tej reakcji jest woda.
Równolegle Toyota rozwija także silniki spalinowe spalające wodór zamiast benzyny. Takie rozwiązania testowane są między innymi w sportach motorowych oraz w prototypowych pojazdach. Nadal jednak wymagają one tankowania wodoru. Nie pobierają zwykłej wody ze zbiornika i nie zamieniają jej w energię bez dodatkowego źródła zasilania.
Wpis widoczny na załączonym zrzucie ekranu zawiera także sugestię, że Toyota „ogłasza koniec ery akumulatorów”. Takiego komunikatu firma nigdy nie wydała. Co więcej, Toyota równolegle inwestuje w samochody elektryczne, hybrydy, ogniwa paliwowe oraz technologie związane z produkcją wodoru. Oficjalna strategia koncernu zakłada rozwijanie wielu różnych technologii napędowych jednocześnie, a nie zastępowanie jednej drugą.
Warto również zwrócić uwagę na aspekt energetyczny. Wiele internetowych materiałów sugeruje, że samochód mógłby samodzielnie produkować wodór z wody na bieżąco podczas jazdy. Problem polega na tym, że proces elektrolizy wymaga dostarczenia energii. Zgodnie z podstawowymi prawami fizyki nie można uzyskać z wodoru większej ilości energii, niż wcześniej zużyto do jego wyprodukowania. W praktyce każda przemiana energii wiąże się ze stratami, dlatego taki układ byłby mniej efektywny niż bezpośrednie wykorzystanie energii elektrycznej do napędu pojazdu.
Eksperci zajmujący się energetyką i motoryzacją od lat podkreślają, że samochód napędzany wyłącznie wodą, bez dodatkowego źródła energii, nie jest możliwy do zbudowania w oparciu o znane prawa fizyki. Podobne sensacyjne historie pojawiały się już wielokrotnie w przeszłości i były później obalane przez naukowców oraz organizacje zajmujące się weryfikacją informacji.
Nie oznacza to jednak, że technologie wodorowe są fikcją. Przeciwnie – wodór może odegrać istotną rolę w transformacji energetycznej, szczególnie w transporcie ciężkim, autobusach, ciężarówkach, statkach czy części zastosowań przemysłowych. Problemem pozostają jednak wysokie koszty produkcji „zielonego” wodoru, konieczność budowy infrastruktury tankowania oraz niższa efektywność energetyczna całego łańcucha w porównaniu z bezpośrednim wykorzystaniem energii elektrycznej w samochodach akumulatorowych.
Mamy nadzieję, że artykuł okazał się dla Ciebie wartościowy i znalazłeś/-aś w nim coś przydatnego. Zajrzyj do nas ponownie – regularnie publikujemy nowe treści, które mogą Cię zainteresować. Jeśli chcesz pomóc nam rozwijać ten projekt, podziel się linkiem, wspomnij o nas znajomym albo po prostu wróć – każda forma wsparcia wiele dla nas znaczy.
